Joanna Frąckowiak

„Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmi, w stronę tańca popchnęła mnie filozofia. W czasie pierwszych lat studiów karmiona byłam teoriami, według których ciało było czymś niskim, niegodnym, „więzieniem dla duszy”. Aż wreszcie przyszedł bunt i wola wyrażenia duszy – właśnie przez ciało. I wtedy z pomocą przyszedł mi taniec. Początkowo uczyłam się tańca orientalnego – i mroczna dziewczyna przyoblekła się w cekiny. Dało mi to wiele: świadomość tego, co potrafią moje biodra, umiejętność podążania za rytmem, a także zdolność do wyjścia poza swoją „comfort zone”.

To wszystko było jednak tylko środkiem, by z całą świadomością zwrócić się ku tribalowi. Teraz realizuję się we wspaniałej kobiecej wspólnocie, której poczucie daje ATS, a przy okazji pozwalam sobie na uwolnienie moich bardziej mrocznych instynktów w tribal fusion. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w muzyce chóralnej, doceniam znaczenie rytmu, frazy i nastroju muzyki. A i moja aktywność filozoficzna na tych ekscesach bardzo zyskała.”